czwartek, 12 lipca 2018

Cienie foliowe MUR

Cześć dziewczyny!

Dzisiaj mam dla Was post o czymś, co od pierwszego użycia skradło moje serce.

niedziela, 15 kwietnia 2018

Garnier Fructis Grow Strong, recenzja i analiza składów


Cześć dziewczyny!
Rzadko kupuję całą linię produktów, raczej dobieram pojedyncze produkty. Postanowiłam jednak wprowadzić nową serię na blogu, która będzie właśnie o całej lub prawie całej linii danych kosmetyków. Dzisiaj mam dla Was produkty bardzo dobrze znane, czyli Garnier Fructis Grow Strong. W tej serii dostępny jest szampon, szampon przeciwłupieżowy, odżywka, maska i kuracja odnawiająca do skóry głowy. Dziś będzie o trzech produktach z tej serii, pominęłam szampon przeciwłupieżowy, a kuracji niestety nie udało mi się dostać, choć byłam jej bardzo ciekawa. Jak jeszcze gdzieś na nią trafię to na pewno pojawi się też jej recenzja. Zacznijmy od szamponu.


Co pisze producent?


Producent obiecuje, że włosy będą mocniejsze, zdrowsze i pełne blasku. Nie liczyłam na żadne pielęgnujące działania szamponu więc może tę kwestię pomińmy. Ogólnie szampon jest naprawdę w porządku. Dobrze oczyszcza, nie obciąża włosów i jest naprawdę wydajny. Tak jak każdy produkt z serii Fructisowej ma bardzo ładny, owocowy zapach. Przeanalizujmy jeszcze jego dość długi skład.

Aqua/Water- woda
Sodium Laureth Sulfate- SLES, substancja myjąca, ma właściwości pianotwórcze
Cocamidopropyl Betaine- substancja myjąca, dosyć łagodna, łagodzi też działanie drażniące SLES i SLS
Sodium Lauryl Sulfate- substancja myjąca, pianotwórcza
Glycol Distearate- emulgator, tworzy warstwę okluzyjną na włosach, nadaje perłowy kolor kosmetykom
Sodium Chloride- zagęstnik
Amodimethicone- silikon
PPG-Ceteth-20- ma działanie nawilżające i nabłyszczające
Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride- tworzy na włosach ochronną powłokę, ma właściwości odżywcze, wzmacniające, wygładzające i ułatwia rozczesywanie
Niacinamide- witamina B3, wzmacnia cebulki włosów
Coco-Betaine- substancja myjąca, dosyć łagodna, łagodzi też działanie drażniące SLES i SLS
Saccharum Officinarum Extract/ Sugar Cane Extract- ekstrakt z trzciny cukrowej, nawilża i odżywia
Sodium Benzoate- konserwant

I tu mniej więcej już nie musicie patrzeć na kolejność składników, bo jest ich po prostu minimalna ilość. Skąd wiem, że akurat tutaj? Ponieważ maksymalne stężenie Sodium Benzoate w kosmetykach spłukiwanych to 2,5 % więc dalszych składników w produkcie będzie albo taka ilość albo mniejsza. Czyli nie za dużo. Ale przeanalizujmy dalej.

Hydroxypropyltrimonium Lemon Protein- działa odżywczo i regenerująco
Sodium Hydroxide- regulator pH
Phenoxyethanol- konserwant
Trideceth-6- emulgator, substancja myjąca
Salicylic Acid- kwas salicylowy, substancja przeciwbakteryjna, konserwant
Limonene- składnik kompozycji zapachowych
Fumaric Acid- kontroluje kwasowość, konserwuje
Camellia Sinensis leaf Extract-  wyciąg z zielonej herbaty, ma działanie odświeżające, łagodzące, nawilża i tonizuje
Carbomer- zagęstnik
Pyridoxine Chl- wygładza, kondycjonuje i zapobiega elektryzowaniu włosów
Pyrus Malus Water/ Apple Fruit Water- humektant
Citric Acid- regulator pH
Cetrimonium Chloride- konserwant, ułatwia też spłukiwanie produktu, zapobiega elektryzowaniu, wygładza włosy i ułatwia rozczesywanie
Citronellol- składnik kompozycji zapachowych
Citrus Limon Peel Extract/ Lemon Peel Extract- ma właściwości przeciwzapalne, używany też jako substancja zapachowa
Leuconostoc/ Radish Root Ferment Filtrate- konserwant naturalny
Parfum/ Fragnance- substancje zapachowe

Skład nie jest super, jednak ja nie zauważyłam żadnego niekorzystnego działania na moje włosy. Niestety jest dużo konserwantów. Jest też jednak sporo składników wygładzających i ułatwiających rozczesywanie i rzeczywiście, włosy nie plączą się tak bardzo jak po użyciu innych szamponów, ale nie są też obciążone.


Teraz przyjrzyjmy się odżywce. Znowu jest obietnica mocnych lśniących włosów. Z tego kompletu to ona się najgorzej sprawdziła, po prostu nie widzę żeby ona cokolwiek robiła. Włosy są tylko delikatnie wygładzone, oprócz tego produkt nie wpływa na nie w żaden inny sposób. A co ze składem?

Aqua- woda
Cetearyl Alcohol- emolient
Behentrimonium Chloride- wygładza i zmiękcza włosy, zapobiega elektryzowaniu, wykazuje działanie konserwujące
Cetyl Esters- emolient
Niacinamide-witamina B3, wzmacnia włosy
Saccharum Officinarum Extract/ Sugar Cane Extract- ekstrakt z trzciny cukrowej, nawilża i odżywia
Hydroxypropyltrimonium Lemon Extract- humektant
Linalool- substancja zapachowa
Amodimethicone- silikon
Isopropyl Alcohol- alkohol, konserwuje, może wysuszać i podrażniać skórę i włosy
2-Oleamido-1, 3-Octadecanediol- emulgator, ułatwia rozprowadzanie kosmetyku
Pyrus Malus Fruit Extract/ Apple Fruit Extract- ekstrakt z jabłka, humektant
Pyridoxine HCl- wygładza, kondycjonuje i zapobiega elektryzowaniu włosów
Pyrus Malus Water/ Apple Fruit Water- humektant
Citric Acid- regulator pH
Citronellol- składnik kompozycji zapachowych
Cetrimonium Chloride- konserwant, ułatwia też spłukiwanie produktu, zapobiega elektryzowaniu, wygładza włosy i ułatwia rozczesywanie
Citrus Limon Peel Extract/ Lemon Peel Extract- ma właściwości przeciwzapalne, używany też jako substancja zapachowa
Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate- konserwant naturalny
Parfum/ Fragnance- substancje zapachowe


Niby sporo dosyć dobrych rzeczy w składzie, jednak u mnie się nie sprawdziła. W sumie to nie wiem co jeszcze mogę o niej powiedzieć, na pewno nie sięgnę po nią ponownie.


Maska sprawdziła się o wiele lepiej niż odżywka. Widocznie nawilża, prawdopodobnie dzięki kwasom owocowym zakwasza i domyka łuski włosów dzięki czemu są naprawdę wygładzone. Mam też wrażenie, że mniej się elektryzują po zastosowaniu tej maski. Konsystencja też jest bardzo przyjemna, gęsta i nie spływa z włosów. Skład:

Aqua- woda
Hydroxypropyl Starch Phospate- zagęstnik
Quaternium-87- wygładza, nadaje połysk i pogrubia włosy
Stearyl Alcohol- emolient
Behentrimonium Chloride- wygładza i zmiękcza włosy, zapobiega elektryzowaniu, wykazuje działanie konserwujące
Amodimethicone- silikon
Cetyl Esters- emolient
Niacinamide- witamina B3, wzmacnia włosy
Saccharum Officinarum Extract/ Sugar Cane Extract- ekstrakt z trzciny cukrowej, nawilża i odżywia
Sodium Hydroxide- regulator pH
Hydroxypropyltrimonium Lemon Protein- działa odżywczo i regenerująco
Phenoxyethanol- konserwant
Trideceth-6- emulgator
Limonene- składnik kompozycji zapachowych
Camellia Sinensis Leaf Extract- wyciąg z zielonej herbaty, ma działanie odświeżające, łagodzące, nawilża i tonizuje
Candelilla Cera/ Candelilla Wax- emolient
Linalool- substancja zapachowa
Propylene Glycol- humektant
Isopropyl Alcohol- alkohol, konserwuje, może wysuszać i podrażniać skórę i włosy
2-Oleamido-1,3-Octadecanediol- emulgator, ułatwia rozprowadzanie kosmetyku
Caprylyl Glycol- emolient
Pyrus Malus Fruit Extract/ Apple Fruit Extract- ekstrakt z jabłka, humektant
Pyridoxine HCl- wygładza, kondycjonuje i zapobiega elektryzowaniu włosów
Pyrus Malus Water/ Apple Fruit Water- humektant
Cetrimonium Chloride- konserwant, ułatwia też spłukiwanie produktu, zapobiega elektryzowaniu, wygładza włosy i ułatwia rozczesywanie
Citric Acid- regulator pH
Citronellol- składnik kompozycji zapachowych
Citrus Limon Peel Extract/ Lemon Peel Extract- ma właściwości przeciwzapalne, używany też jako substancja zapachowa
Leuconostoc/ Radish Root Ferment Filtrate- konserwant naturalny
Parfum/ Fragnance- substancje zapachowe


Tak jak widzicie wszystkie produkty z tej serii są na bazie tych samych składników aktywnych. Niektórzy uważają, że stosowanie całej serii produktów nie jest dobre, gdyż skóra lub włosy szybciej się do nich przyzwyczajają. Ja nie mam zdania na ten temat, nie zauważyłam żeby na początku używania te produkty działały u mnie lepiej, a później gorzej. A wy co myślicie na ten temat?

środa, 7 lutego 2018

PROJEKT DENKO

Cześć dziewczyny!
To chyba najdłuższa przerwa w pisaniu jaką miałam. Naprawdę długo mnie tu nie było. Nie będę Wam zmyślać, że zacznę pisać regularnie, bo teraz nie ma na to szans, szkoła i praca naprawdę mnie wykańczają i jedyne co ostatnio robię to tylko pracuje, jem i śpię. Posty będą się pojawiać, kiedy znajdę siłę i ochotę na pisanie, bo nie chce żeby to wszystko było sztuczne, a też nie mam zamiaru przestać pisać. Więc proszę o cierpliwość i wyrozumiałość, a tymczasem zapraszam na projekt denko :)

Maybelline Lash Sensational
Kolejne opakowanie tego tuszu. Jak na razie nic się nie zmieniło i nadal jest to jeden z moich ulubionych tuszy.
Bell 2skin pocket
Niestety spadł mi i się rozbił. Aktualnie mam dużo pudrów, ale jak jakiś mi się skończy to chętnie do niego wrócę. Tu macie RECENZJĘ.
Catrice Liquid Camouflage 005
Tego produktu Wam przedstawiać nie muszę. Uwielbiam, nie wyobrażam sobie żeby miało go zabraknąć w mojej kosmetyczce. To jest taki mój pewniak.
Revlon Colorstay 110 Ivory
Moja relacja z tym podkładem jest skomplikowana. Raz się kochamy, raz się nienawidzimy. Raczej nie stawiałabym na niego na ważne wyjście bo lubi się u mnie ciastkować. Kolor niestety też było mi ciężko dobrać, dlatego kupiłam dwa kolory, ten i 150. Po zmieszaniu kolor był okej, pojedynczo niekoniecznie.

Miya myWONDERBALM I Love Me
Świetny krem, bardzo dobrze nawilżał skórę. Miałam jakiś czas problemy z przesuszeniem i radził sobie z tym świetnie. Nadawał się też pod makijaż i ładnie pachniał, ale uwaga, ma różany zapach więc nie każdemu może to pasować.
Pilaten Black Mask
Mam wrażenie, że na samym początku maska działała nawet fajnie, a później jakoś tak.. przestała działać całkowicie. Tak czy inaczej do niej nie wrócę, bo znam o wiele fajniejsze maski oczyszczające.
Blanx Med pasta do zębów
Zdradziłam moją ulubioną pastę Colgate i zakochałam się w Blanxie. Dla mnie najlepsza pasta jaką kiedykolwiek używałam i efekt wybielenia przy regularnym stosowaniu jest rzeczywiście widoczny.

Standardowo zużyłam też kilka maseczek z Ziaji, na zdjęciu jest jedna, ale cały czas używam też wersji nawilżającej i oczyszczającej. No i płatki kosmetyczne z BeBeauty, były naprawdę spoko.

Alterra żel pod prysznic Truskawka BIO &Figa BIO
Szczerze to nie przypadł mi za mocno do gustu. Był mało wydajny, słabo się pienił i miał odrobinę za słodki zapach.
Dove, Gentle Exfoliating, żel pod prysznic
Według mnie, żele Dove to najlepsze żele na świecie. Jeszcze nie spotkałam niczego co mogłoby nawet z nimi konkurować. Ten też sprawdził się u mnie świetnie.
Ziaja Intima kremowy płyn do higieny intymnej
Ogólnie lubię płyny do higieny intymnej z Ziaji, ale ten był dość mocno niewydajny.
Beyonce Heat Kissed
Mocny, bardzo kobiecy zapach, idealny na jakieś wieczorne czy ważniejsze wyjścia. Bardzo długo się utrzymuje. Powiem Wam że jestem bardzo wybredna co do zapachów, bardzo ciężko mi wybrać perfumy, które naprawdę przypadły by mi do gustu, ale ten zapach jest według mnie przepiękny. Zdecydowanie jeden z moich ulubionych!


Joanna szampon rewitalizujący kolor
Ten szampon ma tak przepiękny zapach że nie mogłam się go nawąchać. Rzeczywiście delikatnie neutralizuje brzydkie odcienie na blond włosach. Nie plątał włosów i ich nie przesuszał. Chętnie sięgnę po niego ponownie.
ECOreceptura, arganowa odżywka
Bardzo długo ją męczyłam. Nakładana przed myciem sprawdzała się świetnie, bardzo fajnie odżywiała włosy. Nakładana po myciu potrafiła je obciążać.
Schwarzkopf got2b Fresh it up suchy szampon
To mój pierwszy suchy szampon w życiu. Robił to co miał robić, czyli odświeżał włosy i ładnie pachniał. Możliwe że do niego wrócę, ale na razie chcę potestować inne.
Schauma, Fresh it up
Bardzo przyjemny szampon, ładnie pachniał, nie obciążał włosów ani nie wysuszał ich. No i kupiłam go na jakiejś promocji więc cena też nie była wysoka.
Alterra, Granat, odżywka i maska do włosów
Oba produkty sprawdziły się świetnie, zresztą tak jak szampon, który był w którymś denku. Odżywka świetna do codziennego używania. Maska przecudnie wygładzała i nawilżała włosy.
Isana Repair Nutrition szampon i odżywka
Taki o, zwykły duet. Szampon dobrze oczyszczał włosy, ładnie pachniał. Nie był jakiś super wydajny, ale nie zużywał się też w bardzo szybkim tempie. Odżywka starczyła na dłużej, ale nie dawała spektakularnych efektów. O wiele bardziej wolałam zestaw z Alterry.


Dajcie znać co wy ostatnio zużyłyście :)



środa, 15 listopada 2017

Nowości w mojej kosmetyczce, czyli co kupiłam w październiku :)

Październik był dla mnie kolejnym miesiącem dużych wydatków. Praca w drogerii chyba nie służy mojemu portfelowi ;)
Najpierw pokażę Wam moje Rossmannowe zakupy z promocji, a później resztę, którą kupiłam w Hebe. Dużo produktów jest z Lovely, bo mam zamiar zrobić post makijażowy z tymi produktami.
Z produktów do twarzy padło na czekoladki z Lovely. Zdecydowałam się na puder ryżowy i bronzer w kolorze Milky, czyli ten jaśniejszy. Powoli dobijałam dna mojego ulubionego pudru z Bell, więc kupiłam też Stay Matte z Rimmela. Magic Pen to najsensowniejszy korektor z Lovely jaki znalazłam. W moim koszyku znalazł się także sławny Affinitone, którego unikałam przez dłuższy czas. Był to chyba mój pierwszy podkład w życiu, ale nie sprawdził się wtedy za dobrze. Moja skóra jednak bardzo się zmieniła, dlatego chętnie wypróbuję go teraz. Kupiłam też dwa róże, Lovely Oh Oh Blusher i Wibo Ecstasy. No i oczywiście rozświetlacz Lovely Gold Highlighter, mam też wersję Silver, którą uwielbiam.
Z produktów do oczu kupiłam cztery tusze do rzęs. Standardowo Maybelline Lash Sensational i Lovely Pump Up. Z nowych dla mnie rzeczy wzięłam tusz Romantic Blue i Envy Eyes, oba od Lovely. Z tej samej firmy wzięłam kredkę do brwi, cienie Belle Naturelle i cielistą kredkę do oczu. Druga kredka w tym samym kolorze jest od Max Factora.
Miss Sporty Mini me lip liner to chyba pierwszy produkt do ust, który wykorzystałam, dlatego nie obyło się bez nowej sztuki. Wzięłam też konturówkę i zestaw K'Lips z Lovely. No i jeszcze Wibo Million Dolar Lips.
Tu już zakupy z Hebe. Farba do włosów z Loreala na odrosty, płyn do soczewek, Vianek żel myjący do twarzy (czy Wam też on tak okropnie śmierdzi?), balsam do ciała Palmers, który pięknie pachnie kakao i dwa szampony do włosów.

I to wszystko z nowości, które pojawiły się u mnie w październiku. A Wam wpadło coś nowego?

sobota, 28 października 2017

Projekt denko ostatnich tygodni

Cześć dziewczyny!
Mało mnie tu ostatnio, ale szkoła+praca=brak czasu. Trochę jestem przemęczona, ale podoba mi się i w pracy i w szkole. Chciałabym tu regularnie dodawać posty, ale na razie wydaje mi się to mało możliwe, więc mam nadzieję że mi wybaczycie, że czasami w miesiącu pojawi się kilka postów, a czasami jeden.
Dzisiaj mam dla Was projekt denko. Jeśli jesteście ciekawe co udało mi się zużyć w ciągu ostatnich tygodni to zapraszam dalej :)


Ziaja, Liście Manuka, żel myjący do twarzy- bardzo lubię ten żel, co jakiś czas do niego wracam. Dobrze oczyszcza skórę, ale jej nie przesusza.

Dr. Medica, Dermatologiczny przeciwtrądzikowy Płyn Tonizujący- najlepszy tonik na świecie, tu macie recenzję -------------> O TUTAJ :)

Ziaja krem nawilżający matujący 25+ to świetny dzień na dzień, który nadaje się pod makijaż. Jeżeli jesteście ciekawe tego produktu to zapraszam do przeczytania RECENZJI


BeBeauty Wild Purple, kremowy żel pod prysznic- bardzo fajny żel, kupiłam go w Biedronce za jakieś 3 albo 4zł. Był wydajny i miał piękny, dość słodki zapach, który po jakimś czasie jednak trochę mi się już znudził i zaczynał męczyć. Był gęsty i bardzo dobrze się pienił. Jeśli na niego traficie to warto go wypróbować.

BeBeauty, Kaszmir, sól do kąpieli- kolejny bardzo fajny produkt z Biedronki. Nie żałowałam sobie jak sypałam ją do wanny, dlatego dość szybko się skończyła, ale myślę że za kilka złotych warto.

Kallos, Blueberry, maska do włosów- zawiodłam się jej zapachem, jakoś mi nie podpasował. Na włosach też cudów nie robiła, w sumie to zużyłam ją do golenia nóg.


Colgate, Max White One pasta do zębów- moja ulubiona pasta, choć teraz chyba ma konkurenta. Za jakiś czas napiszę Wam o tym więcej.

Isana, Mleko&Miód, mydło w płynie- bardzo ładnie pachniało, nie przesuszało mi dłoni, ale ja nie mam do tego tendencji.

Carrefour, płatki kosmetyczne


L'oreal, maska czysta glinka, detoksykuje, rozświetla (próbka)- nie wiem czy tak powinno być, ale po nałożeniu tej maski przez chwile czułam takie ciepło, troche nawet może pieczenie, ale za chwilę to przechodziło. Używałam jej dwa razy i w obu przypadkach tak się działo. Ogólnie to twarz była po niej bardzo ładna, taka wygładzona i rozświetlona. Jeśli ją macie, to napiszcie czy też tak miałyście.

Ziaja, maska regenerująca- jak w każdym denku ;)

Bielenda, Super Power Mezo Maska nawilżająca- to chyba moja pierwsza maska w płachcie. Bardzo spodobało mi sie to że nie trzeba się męczyć ze zmywaniem. A co do samej maski to zrobiła to co miała zrobić, czyli skóra była po niej nawilżona, gładka i bardzo przyjemna w dotyku.

Oprócz tego zużyłam też dwie próbki kremów podczas pobytu w domu, ale nie mam o nich zbyt dużo do powiedzenia.

No i to wszystko. Dajcie znać jak Wam poszło ostatnio denkowanie :)

czwartek, 28 września 2017

Ulubieńcy ostatnich tygodni

Cześć dziewczyny!
Dzisiaj mam dla Was ulubieńców. Nie testowałam ostatnio dużo nowych produktów, dlatego nie będzie tego za wiele. Jeśli jesteście ciekawe co mnie zachwyciło zapraszam do czytania dalej.


Bielenda Vegan Friendly masło do ciała Avokado
Miłość od pierwszego użycia. Chyba znalazłam balsam, o którego używaniu będę pamiętać :D Mam straszny problem z systematycznością nawilżania ciała i przeczuwam, że ten kosmetyk to zmieni.
Bardzo dobrze nawilża moją skórę, bardzo szybko się wchłania, a efekt nawilżenia nie jest chwilowy. Do tego absolutnie przepiękny zapach i prosty przyjemny skład. Czyżby kosmetyk idealny?

Lovely Silver Highligter
Hit blogosfery, wcale się nie dziwię, też pokochałam ten produkt. Trzyma się świetnie, daje piękną taflę, jest delikatnie chłodny, idealnie nada się dla dziewczyn z chłodną i neutralną skórą. Mam zamiar kupić także wersję Gold.

Alterra Maska do włosów Granat
Kolejny świetny produkt, który kosztuje grosze. Dobry skład, włosy są po niej bardzo miękkie i sypkie. No i zapach, na który zwrócił uwagę nawet mój chłopak (to nie zdarza się zbyt często :D). Produkt warty wypróbowania!

Vianek łagodzący olejek do demakijażu
Nie będę Wam na razie pisać nic więcej oprócz tego że pokochałam ten produkt i nie wyobrażam już sobie demakijażu bez niego. Niedługo pojawi się recenzja.

Delia Cameleo płukanka do włosów różowa
Kolor utrzymuje się około dwa tygodnie przy prawie codziennym myciu. Schodzi całkowicie, dla mnie to jest wielki plus, bo szukałam właśnie czegoś takiego. Niestety łapie tylko na najjaśniejszych włosach, co może być małym minusem, jeśli nie chcecie rozjaśniać lub nie jesteście bardzo jasnymi blondynkami. U mnie zasłużył na miano ulubieńców za przepiękny różowy kolor. Na początku jest bardzo intensywny (zdjęcie poniżej) ale po jednym/dwóch myciach staje się pastelowy. Obecnie go nie używam bo znalazłam pracę i kolor gryzł by się z moim różowym fartuszkiem ;)


A wy trafiłyście ostatnio na jakieś produkty godne uwagi?

czwartek, 7 września 2017

PROJEKT DENKO #SIERPIEŃ

Cześć dziewczyny!
Nawet nie zauważyłam, że w sierpniu minął rok od napisania pierwszego posta!